wtorek, 27 września 2005

Wywiad 2005 "Wojna Światów"

"Wojna Światów"

Zapytaliśmy aktora i lidera 30 Seconds to Mars, Jareda Leto, czy powierzchniowa wspaniałość z Hollywood albo życie w zespole rockandrollowym, które życie wygra walkę o jego duszę, i nie będziecie musieli czekać dłużej na odpowiedź.

Jared Leto nie jest tylko znakomitym aktorem i tekściarzem; on również wydaje się być utalentowanym impresjonistą.

Wchodząc do przestronnego wydawnictwa płytowego ukazuje nam się sala konferencyjna, potem on sam – Jared Leto. Przedrzeźnia Dennisa Hoppera, żłopiąc Franka Bootha, postać z Blue Velvet.

Jared właśnie przyleciał do Los Angeles z Nowego Jorku, by dać koncert ze swoim zespołem 30 Seconds to Mars, i porozmawiać o ich drugim albumie, A Beautiful Lie. Jest w świetnym nastroju. Żartuje na temat Christophera Walkena - "Ten facet dzwoni do dziewczyny, a gdy ona podniesie słuchawkę, słyszy,' Ooooh, tak, o, Boże, ohhh, ohhhhh.’ Ona na to ‘Tatuś, to ty? '".

Członkowie zespołu – perkusista i brat Shannon Leto, gitarzysta Tomo Milicevic, i basista Matt Wachter – w jego naśladownictwie Walkena słyszymy głos ciętej riposty, połączony z zachwytem, "można być nie w porządku właśnie na tyle sposobów."

Jared Leto to nieduży facet, ale łatwo wypełnia pokój wypaczonym czarem i dziwnym poczuciem humoru. Jednak, gdy rozmowa schodzi na temat 30 Seconds to Mars, jego uśmiech znika i poważnieje, jak prezenter wiadomości BBC. W przeciwieństwie do wielu muzyków, on chce się upewnić, że wiadomość, jaką ma do przekazania w piosenkach dotrze do świadomości słuchaczy. Dla niego pisanie piosenek, robienie albumów, podróżowanie, bycie gwiazdorem filmowym nie jest tylko hobby albo projektem bocznym, jest to twórcze i ważne jak powietrze, uzależnia.

"Koniecznie chcemy zabić i umrzeć dla 30 Seconds to Mars, każdego pieprzonego dnia. Piszę zawsze, a jeśli musiałbym zmuszać się do tego, by muzykować, nie byłbym sobą. Faktem jest, że naprawdę mam wybór. Kieruję swoim życiem w racjonalny sposób i myślę o tym, co robię. W innym wypadku, miałbym znacznie prostsze życie ".

Intensywność i namiętność, jaką wkłada w swoją pracę, świetnie pokazane są w hard rockowym albumie, A Beautiful Lie. Tak jak debiutancka płyta zespołu, wydana w 2002 roku 30 Seconds to Mars, album szczyci się rozbrzmiewaniem echa riffów, kapryśnymi liniami basowymi, i silnymi wokalnymi melodiami, które przywołują mieszaninę przyjazną również dla radio, tak jak: Staind, Nine Inch Nails, U2, i The Cure. Ale pierwsza płyta była rozciągniętą halucynogenną ucieczką od przyziemnych spraw, druga czerpie więcej pod względem struktury zwięzłej pracy, natchnienie z samych rzeczywistych trudności uczenia się od bólu po wzruszenia. "Myślę, że ten zapis zaskoczy wielu ludzi. Nie baliśmy się wyrzucić jakiejś cząstki ze swojej przeszłości aby posuwać do przodu w kierunku przyszłości. To przeraża pozostawić część siebie za sobą, ale sądzę, że to jest konieczne. Gdy byłem dzieckiem, usłyszałem cytat Picassa: 'artysta, który nie posuwa do przodu cofa się.' zawsze byłem skazany na bycie w towarzystwie. "

Jared dokładnie wie o czym chce rozmawiać z prasą (jego pasji, zobowiązaniach i inwencji twórczej), i o czym nie chce (aktorstwie, słowach piosenek, wychowaniu, albo stosunkach z sielanką gwiazdek). „Mógłbym zarabiać miliony pieprzonych dolarów, w tej chwili”, mówi zaraz po pytaniu o jego najnowsze filmy. "Odegrałem wiele ról filmowych, ale więcej zagraliśmy koncertów. Było ich blisko 300 dla ostatniego albumu. Robienie muzyki na poważnie jest dla mnie”.

Jared wydaje się być trochę ostry w swoich wypowiedziach. Obwinia Keanu Reeves’a, Russell’a Crowe’a, Kevin’a Bacon’a, i wszystkich inni aktorów, którzy założyli zespoły, jak twierdzi, do chrzanu rockowe i bawili się nimi przez pewien czas, nie mieli odpowiedniego przekazu, kontaktu z widownią, byli sztuczni w swoim działaniu i robili to tylko dla sławy i pieniędzy, zwykłego kaprysu. "Cieszę się, że mogę zapłacić swoją rentę i mogę badać inne twórcze opcje przez działanie. Jedyna rzecz, która jest oczywista dla mnie, to być we właściwym miejscu, podejmować dobre próby i uczestniczyć w czymś razem z ludźmi, całym sobą, całym sercem. By zbadać tę arenę życia, musiałem uprzątnąć coś z życia, pozbyć się pewnego rodzaju bałaganu. Staram się być prawdziwy w tym, co robię. Wtedy brzmienie nabiera sensu".

Bycie w 30 Seconds to Mars oznaczało opanowanie piętna i zmagania się z ograniczeniami posiadania członka zespołu, który jest też aktorem. Płyta A Beautiful Lie została napisana i nagrana przez okres trzech lat, w pięciu różnych krajach, podczas gdy Jared pracował też nad swoimi rolami. Dla odnoszącego sukcesy aktora i jego rodziny, takie poświęcenie jest wykonalne, ale nie było łatwo.

"Przez pewien czas byłem kimś w rodzaju rezerwowego" przyznaje się Milicevic. "Jeśli naprawdę chcesz zabrać się do tego, musisz pokazać na co cię stać. Jeśli nie byłbym w zespole, zarabiałbym 6 dolarów na godzinę".

Wachter zarabiał więcej gotówki podczas, gdy niektórzy nie wytrzymaliby na żołądek. "Pracowałem w rzeźni. To jest interes rodzinny".

Milicevic i Wachter nie byli od razu w zespole, jeśli jednak chcą walczyć w jednostce z Leto, muszą stosować się do zasad - i nie ma jakiegokolwiek miejsca na argumenty. Jared zajmuje się kontrolowaniem wszystkiego, a pozostali członkowie zespołu przyznają, że jest on jedyną osobą z wizją, a ona może poprowadzić grupę. Napisał wszystkie teksty i zagrał praktycznie na wszystkim, jedynie perkusję pozostawiając bratu. Wynajął Wachtera, później dołączył Milicevic, i oboje zapewnili twórczy wkład w A Beautiful Lie. Jednakże to Jared miał ostatnie słowo w każdej kierowniczej decyzji.

"Mam przewagę ponieważ słyszę piosenki wcześniej, niż nawet są one nagrane", wyjaśnia. "Kiedy więc ktoś chce próbować czegoś, co już zbadałem, muszę tego kogoś zastrzelić”.

"Ufamy mu ponieważ zrozumiał niewiarygodny smak i niewiarygodną kontrolę jakości", wyznaje Milicevic "Zdarzało się, że nie miałem siły, ale wiedziałem, że działam w słusznym celu, że mam rację, a wtedy on mówił ’chcesz mieć tylko rację, czy chcesz wygrać?' wtedy wiedziałem, że kogoś takiego właśnie nam trzeba, to wielka wycena".

Jared i jego brat zostali wychowani w komunie w Kolorado, z mamą artystką i nieobecnym ojcem. Przeprowadzali się w wiele miejsc: Nowy Jork, Floryda, Massachusetts, Alaska, Wyoming, Wirginia, i Haiti. "Urodziliśmy się w biednej rodzinie. Byliśmy całkowitą białą biedotą. Ale zawsze marzyliśmy o tym, by grać razem w zespole."

W 1991 roku, Jared i Shannon przeprowadzili się do Los Angeles. Gdy nie pracowali w muzyce, Jared chodził na przesłuchania aktorskie, chociaż nigdy wcześniej tego nie robił. W 1992 roku dostał rolę w półgodzinnym serialu komediowym Camp Wilder, który odznaczał się udziałem gwiazdek, takich jak Hillary Swank i Jay Mohr. Do chwili obecnej, Jared Leto zagrał jedną z głównych ról w serialu telewizyjnym Moje tak zwane życie i w licznych filmach w tym Azyl, Podziemny krąg, Requiem dla snu i Aleksander.

Podczas gdy życie Jareda Leto zaczęło kręcić się wokół filmu, kariera muzyczna zaczęła się dużo wcześniej. On i Shannon przed wieloma latami założyli małą rodzinną kapelę. Nazwa 30 Seconds to Mars przyszła później. W 2002 roku wydali swoją debiutancką płytę zatytułowaną po prostu 30 Seconds to Mars. Sprzedała się w ponad 100 000 nakładzie i skłoniła częściowo do wyczerpującego podróżowania. Jared upiera się, że żadna z jego piosenek nie została napisana z handlowymi aspiracjami.

"Jestem dumny, że cały album pochodzi z niewiarygodnie niczym niezmąconego miejsca" mówi. "Niezależnie od tego, jak jesteśmy dobrzy, już mamy swój olbrzymi sukces".

Po wywiadzie, Jared i członkowie jego zespołu zabierają swoje rzeczy, a specjalista od reklamy dzwoni po ich samochód. Ponieważ  Jared stoi na czele, pierwszy jest zapytany dlaczego większość aktorów chce być muzykami. "Są dwa powody", wyjaśnia. "Po pierwsze, spędzenie życia na jednym, wysysa. Niektórzy chcą żyć na 50%. Druga połowa zabiera dużo siły, charakteru, kieruje twój styl w stronę pieniędzy. Ja jednak nie, zamierzam być jednym ze stereotypowych ludzi i dostawać wraz z zespołem 20 czeków dziennie, za to co kocham. To jest prawdziwe poświęcenie. Nigdy nie zrobiłem jednej dziesięciocentówki z muzyki. To jest wyłącznie praca z miłości".





*** wywiad z magazynu "Revolver" 2005 
*** tłumaczenie: mary

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szukaj na tym blogu