poniedziałek, 28 listopada 2011

Jared Leto pobił fana - 2008

Zarówno w filmach, jak i w muzyce Jared Leto pozostaje niespokojnym duchem. Niestety, jego nieokiełznana natyra daje o sobie znać również w rzeczywistości. 6 lutego artysta w trakcie koncertu swojego zespołu 30 Seconds To Mars w londyńskiej sali Hammersmith Apollo brutalnie uderzył mikrofonem w głowę jednego z fanów. Co gorsza, w jego przypadku to już recydywa. W maju ubiegłego roku Leto zaatakował fana podczas festiwalu Pinkpop w Holandii. Wstyd!
Źródło: Bravo



Jest słodki, przystojny i całkiem fajnie śpiewa, ale Jared Leto bywa też agresywny. Zwłaszcza na koncertach i zwłaszcza w stosunku do fanów. Zobaczcie o co chodzi!

W czasie koncertu w jednym z klubów na londyńskim Hammersmith Jared Leto bardzo wczuł się na scenie. Wokalista tak bardzo zapomniał się w muzyce, że dość gwałtownie zareagował na dotyk jednego z fanów. W złości mocno zdzielił go/ją mikrofonem. 

Można by było Jaredowi wybaczyć, gdyby to był pierwszy taki przypadek, ale niestety nie był. Wokalista 30 Seconds To Mars już wcześniej uderzył namolnego fana. Pytanie tylko: po co włazi w tłum skoro ma zamiar bić swoich fanów? 
Inne źródło plotek: kotek.pl


 Jest z tego 'zajścia' filmik. Tutaj link:






Ile jest prawdy w tym, co pisze pisemko typu 'Bravo' bądź strona plotkarska, pewnie nigdy się nie dowiemy. Zwłaszcza, że ten podany przez kotka filmik tak naprawdę dużo nie pokazuje. Przytoczymy fragment jednego komentarza pod artykułem kotka: "OMG.. Kotek chyba nigdy agresji nie widział.."
 - mary&alice

niedziela, 27 listopada 2011

'Tele Tydzień' krótko o Jaredzie Leto - 2008

Jared Leto
Niespokojny duch

Lubi mocne przeżycia. Gdy w coś się angażuje - to całym sercem. Do roli uzależnionego od heroiny Harry'ego Goldfarba w "Requiem dla snu" schudł 13 kilogramów, dochodząc do tak niskiej wagi, że w każdej chwili mógł zemdleć na planie. Za to do roli w "Rozdziale 27" przytył 30 kilogramów, ryzykując poważne kłopoty kardiologiczne. Spala się na scenie jako wokalista i gitarzysta zespołu 30 Seconds To Mars. Skok w tłum szalejących fanów przypłacił złamaniem nosa i poturbowaniem. Nie przerwał jednak trasy koncertowej. A krytyków, którym nie podoba się muzyka zespołu, straszy kijem bejsbolowym.

Chętnie pojawia się na scenie wystylizowany na Księcia Ciemności.






Jared Leto i Cameron Diaz

Szczęśliwa dziewczyna Cameron Diaz spotykała się z gwiazdą filmu "Rozdział 27", Jaredem Leto przez 4 lata, ale do ślubu nie doszło.
Cameron i Jared Leto spotykali od 1999 roku i pomimo nieustannych pogłosek, że byli bliscy małżeństwa, para nie chciała jednak tego samego. Cameron zaprzeczyła, że bardzo pragnie poślubić aktora i muzyka, lat 37, mówiąc:
Hollywoodzkie małżeństwa są notorycznie krótkie, a ja nie chcę być kolejnymi danymi statystycznymi.
Małżeństwo to piękna rzecz. Uwielbiam patrzeć na dwoje ludzi, którzy decydują poświęcić wzajemnie swoje życia. Bardzo chciałabym być z kimś w takich stosunkach, jak moi rodzice, ze zrozumieniem i jego wymianą. Jestem w trakcie szukania kogoś, z kim będę zgodna, kto będzie myślał tak samo jak ja i podzielał moje poglądy.
Smutne, że Jared nie był właśnie tym człowiekiem.






***tłumaczenie: mary

"Rockowa wojna" 2008

Jared Leto jest złodziejem?
Tak uważa Jimmy Urine, lider zespołu Mindless Self Indulgence! Twierdzi on, że ukrywający się za chustką i dużymi ciemnymi okularami Jared pojawił się na koncercie Mindless Self Indulgence i robił notatki, które później mają mu pomóc ukraść styl kapeli. Na następnym koncercie Jimmy oświadczył ze sceny:
- Hej, Jared! Ja cię k...a zabiję! Kiedy 30 Seconds To Mars zacznie brzmieć i wyglądać jak 30 Seconds To Mindless Self Indulgence, wszyscy będziemy wiedzieć dlaczego!




Mindless Self Indulgence 
&
Jimmy Urine


 Jared Leto



*** To krótkie 'coś' (bo artykułem tego nie można nazwać), pojawiło się w pisemku 'Bravo', także czy to była prawda (z tymi notatkami zwłaszcza), to trochę wątpimy.

środa, 2 listopada 2011

Kerrang! 2008: Give It A Name

Wokalistka Paramore, Hayley Williams “zsiusiała” się w spodnie przy perspektywie występu na festiwalu ‘Give It A Name’. Oto inni ludzie, którzy są równie podekscytowani tydzień przed występem…
 30 SECONDS TO MARS

PAN LETO BĘDZIE TUŻ OBOK GLASSJAW, BILLY TALENT I THE AUDITION…
 Jakie to uczucie, bycie częścią Give It A Name?
 Jared Leto (wokal / gitara): „Absolutnie fantastyczne. Naprawdę cieszymy się, że możemy tutaj powrócić. Dla nas to dobry pretekst żeby odwiedzić UK raz jeszcze. Mieliśmy takie okazje pół roku temu i rok temu. Więcej niż wszystko znaczy szansa podziękowania i pożegnania, dla każdego, kto był tak oddany, kto nas wspierał i mógł być częścią naszej ostatniej płyty. Taka druga strona medalu”.

Zapadniecie w hibernację na jakiś czas?
 „Zamierzamy nagrać nową płytę w niedalekiej przyszłości, więc będziemy przesiadywać na pisaniu i nagrywaniu. Możemy powrócić ‘kiedyś’, w tej chwili naszym priorytetem jest tworzenie nowej muzyki”.

W efekcie zafundujesz fanom dodatkowe sceniczne występy?
„Zawsze próbujemy iść w górę z czymś pasjonującym i przyjemnym dla ludzi, którzy płacą swoje, często ciężko zarobione pieniądze i przychodzą by zobaczyć nasze widowiska. Ale również próbujemy robić to dla siebie. Z pewnością staramy się o coś wyjątkowego i na miarę ‘Give It A New Name’.

Jaka jest szansa, że zaczniecie robić więcej niż sesje rozdawania autografów?
 „To jedna z rzeczy, które próbujemy odnaleźć w swoim życiu, a wtedy będziemy robić to choćby nie wiem, gdzie się znaleźliśmy. To stało się już częścią 30 Seconds To Mars, tego doświadczenia. Z pewnością próbujemy nie liczyć wszystkich pozdrowień. Czegoś takiego jak serdeczność ludzka się nie liczy. Ciężko czasem robić dużą liczbę rzeczy, zwłaszcza gdy gramy w miejscach o powierzchni Earl Court”. (rodzaj sądu) 

 Dlaczego jest to dla was takie ważne?
 „Jednym z głównych powodów, dla których kontynuujemy tą podróż jest zainteresowanie i ciekawość naszych fanów. Oni są dla nas prawie jak rodzina. Są ludźmi, którzy postanowili być tego częścią. Dla mnie to niewiarygodne doświadczenie, spotkać się z nimi nawet tylko na moment. Nawet po 10 latach bycia w tym zespole, jestem wciąż dumny z tego, że tak wiele ludzi na całym świecie interesuje się tym, co robimy”.

W przeszłości przeprowadzałeś zespół przez tłumy, tuż po występie by rozdać wszystkim zebranym autografy. Czy to nie jest zbyt duże ryzyko, wziąć to wszystko na siebie?
"Nie, ani trochę. To kolejna odsłona sposobu do świętowania z naszymi fanami i naszą muzyką. To był sposób na nas, by połączyć się z każdym z osobna, na totalnie innym poziomie. Dla nas to nie jest wielka sprawa, jesteśmy jak rodzina".

Jak to jest grać z innymi zespołami na tej samej scenie, nie możecie się doczekać?
"Mamy naprawdę silne relacje z paroma zespołami, z którymi zdarza nam się grać. Dzieliliśmy doświadczenia z trasy z paroma zespołami i z paroma zespołami jesteśmy przyjaciółmi. Dla nas to zaszczyt móc grać na tej samej scenie z nimi. Jesteśmy w niemalże rodzinnych stosunkach z chłopakami z Glassjaw. Byliśmy razem w trasie z Billy Talent jakieś 4 lata temu... ale również to bardzo ekscytujące zobaczyć zespoły takie jak The Audition. Myślę, że to naprawdę fantastyczne doświadczenie dla każdego z nas."

Jaka była najdziwniejsza rzecz podczas waszego występu?
"Dawaliśmy ostatnio koncert w Południowej Afryce i kiedy byliśmy na scenie, przed blisko 30 000 ludzi, wyłączono prąd. To zdarza się tam tak często, że nie było to specjalnym zaskoczeniem. Byliśmy w połowie grania The Kill, gdy to się stało, ale najzabawniejsze jest to, że tłum dokończył piosenkę bez nas i naszych instrumentów. Czasami to niezwykłe, jak coś co wydaje się być katastrofą może przerodzić się w naprawdę magiczny moment".

Twoim zdaniem, co jest znakiem naprawdę dobrego show, zwłaszcza jeżeli chodzi o bycie najważniejszym punktem festiwalu?
"Ostatnio byliśmy na Coachella Festival w Los Angeles, i co było zabawne, to to, że występy, o których każdy rozmawiał, były głównie zespołów, które zaistniały jakieś 20 albo 30 lat temu, tak jak Roger Waters i Pink Floyd. To jeden z zespołów na którego twórczości upłynęła moja młodość i myślę, że sposób, w jaki oni wiążą talent muzyczny i zdumiewające teksty piosenek, jest czymś co czyni ich występy wielkie same w sobie. Kiedy masz zespół, który gra niesamowitą muzykę, wtedy czysta siła wystarczy, by czynić całe to doświadczenie czymś specjalnym.






Słowa: Ryan Bird & Dan Slessor
Zdjęcia: Ashley Maile

***tłumaczenie: mary

Szukaj na tym blogu