środa, 25 listopada 2009

2009/11/19 Biuletyn nr 9


Marsi wracają do Londynu

W tym tygodniu - 19/11/2009


W tym tygodniu zespół grał w Milanie, Londynie, Paryżu i Amsterdamie. Zatrzymają się również w Niemczech przed powrotem do Stanów.

Dzisiaj zespół jest w Amsterdamie

Na początku przyszłego roku Thirty Seconds to Mars powrócą do Europy, z jeszcze większą trasą, zaczynając od Wielkiej Brytanii i występie na Wembley Arena. Poniżej daty kolejnych występów oraz linki do biletów w przedsprzedaży. 
W ostatnim tygodniu krótki film 'The Ride', inspirowany piosenką Kings and Queens miał swoją premierę na MySpace. Kliknijcie w obrazek aby go obejrzeć!


Mamy nadzieję, że będziecie dzielić się tym linkiem z osobami, które być może jeszcze nie słyszały o Thirty Seconds to Mars, albo nie słyszały naszego nowego singla, Kings and Queens. Czujcie się swobodnie i umieszczajcie ten klip dosłownie wszędzie.

Dostępne są również w przedsprzedaży specjalne zestawy "This Is War", dzięki którym będziecie mogli mieć szansę porozmawiania z zespołem na czacie oraz otrzymania płyt z autografami.


Również nie przegapcie okazji, aby mieć na własność limitowaną edycję albumu fotograficznego: Making of 'This Is War. Album ten dostępny jest wyłącznie w przedsprzedaży, dlatego zarezerwujcie jeden nim wszystkie zostaną wyprzedane. 

Tygodniowy wybór zespołu


Książka tygodnia
OutliersPoza schematem, Malcolma Gladwella. Książka bada czynniki, które przyczyniają się na osiąganie sukcesu. Gladwell twierdzi, że aby osiągnąć mistrzostwo w danej dziedzinie, trzeba jej poświęcić średnio 10.000 godzin. Inne czynniki, to te na które jako ludzie nie mamy wpływu, m.in. data urodzenia...



Film tygodnia

Burden of DreamsBrzemię snu, wyreżyserowany przez Les Blank'a. To opowieść o pracy Wernera Herzoga nad filmem "Fitzcarraldo". "Fitzcarraldo", sugestywna historia wizjonera, któremu udało się wcielić w życie szalony plan budowy opery w środku dżungli. W czasie realizacji zdjęć doszło do śmiertelnych wypadków i poważnych zranień. W pewnym momencie praca została przerwana ze względu na ciężką chorobę Jasona Robardsa, odtwórcy głównej roli. Aktora zastąpił ostatecznie Klaus Kinski...
   

Album tygodnia
Damien Rice - ODamien Rice - O
"Mój ulubiony album Damien'a Rice'a, zawierający jego ulubioną piosenkę. Jeśli nie słyszeliście 'The Blower's Daughter', przegapiliście naprawdę piękną piosenkę" - Jared




Strona tydonia
WWFhttp://www.wwf.org/
WWF zajmuje się misją zaprzestania degradacji środowiska naszej planety i budowania przyszłości, w której ludzie będą żyli w harmonii z naturą. Wszystko przez: oszczędzanie walorów biologicznych świata, zrównoważone wykorzystywanie odnawialnych i nieodnawialnych bogactw naturalnych, zmniejszenie nieekonomicznego zanieczyszczenia środowiska...
 

Jedzenie tygodnia
San LocoSan Loco - Brooklyn, New York
Poniedziałek - Środa. 11:00 - 16:00
Czwartek - Sobota. 11:00 - 17:00
160 N 4th St
(718) 218-8479


wtorek, 24 listopada 2009

2009 listopad: Kerrang!

Wojna! Do czego jest przydatna?

Lider 30 Seconds To Mars wyjawia odpowiedzi na pytania fanów przy luksusowym playbacku... 

30 Seconds To Mars odsłonili bliski premiery trzeci album, "This Is War" na specjalnym, jedynym w swoim rodzaju wydarzeniu przy Hollywood Theatre, 9 listopada. 

Szczęśliwi wybrańcy spośród fanów zespołu, zwanych Echelonem, byli zasypywani górami cukierków i popcornu, zanim znaleźli się w podkładzie albumu. A wszystko dzięki pomysłowości zespołu. 

Jared z mamą Constance
 Gdy zabrzmiały ostatnie nuty, zamykające album na ścieżce L490, zespół powrócił na scenę w kompletnym składzie i rozpoczął owację na stojąco dla wszystkich zebranych. Lider zespołu Jared Leto oraz jego brat Shannon byli bacznie obserwowani przez ich dumną z synów matkę, Constance Leto. Można było zobaczyć poszerzający się na jej twarzy szczery uśmiech. 

Trio - do którego należy również gitarzysta, Tomo Milicevic, zaprezentowało krótki film do singla "Kings and Queens", który wyreżyserował Jared, i w którym wzięło udział ponad 100 rowerzystów. Przemierzali oni w środku nocy ulice Los Angeles. Można było również zobaczyć galopującego białego konia. Podekscytowani fani, którzy zostali zaproszeni, mogli zadawać zespołowi pytania. Pojawiły się również pytania o kontrowersyjnego rapera Kanye'go Westa, który zabrał głos na jednej ze ścieżek - "Hurricane". Wersja, którą słyszeliście nagrana została bez Kanye, wyjaśnił Jared. Pracujemy nad detalami. Będziecie mogli usłyszeć tą wersję wkrótce. Po prostu chcę żeby ludzie przy niej tańczyli! 

Singiel "Kings and Queens" zostanie wydany 29 listopada przez Virgin. A album "This Is War" pojawi się na sklepowych półkach 7 grudnia.






tłumaczenie: mary

poniedziałek, 23 listopada 2009

2009 listopad: Kerrang!

K!                              Album "This Is War" zdaniem K!: klasyczny, doskonały, dobry, przeciętny czy ubogi?

Jared i ekipa wychodzą do fanów z naprawdę epickim trzecim albumem.

To był trudny rok dla 30 Seconds To Mars, niewątpliwie najgorszy od czasu powstania grupy, dziesięć lat temu. Musieliśmy czekać rok, aby zobaczyć jak powoli się staczają i jak wychodzą na powierzchnię z nowym albumem. W końcu się udało, pod gruzami biurokracji powstał album "This Is War".
Wszystko zaczęło się w czerwcu, ubiegłego roku, kiedy to zespół próbował uwolnić się od umowy z wytwórnią płytową. Jednak Virgin nie pozwoliła im odejść bez walki. Grupa stoczyła z wytwórnią bardzo publiczną wojnę na słowa przez Internet. Nastąpiła wymiana prawnych aspektów obu stron, co skończyło się pozwem, wytoczonym przez wytwórnię na 30 milionów dolarów, który wprawił zespół w totalne osłupienie, a później... a później wszystko nagle ucichło. 
Gdy na początku tego roku, zespół zaprosił Kerrang! do uczestniczenia w procesie nagrywania następcy "A Beautiful Lie" z 2005 roku, mieliśmy możliwość jako jedni z pierwszych ekskluzywnego przesłuchania nowych piosenek. Wydawałoby się wtedy, że dwie walczące ze sobą frakcje pogodziły się, jednak lider zespołu, Jared Leto nie zapomniał przez co musiał wraz z grupą 30 Seconds To Mars przejść. Powiedzcie mi, jakie widzicie ukryte znaczenie [w tytule albumu]. Zapytał nas ze znaczącym spojrzeniem, gdy byliśmy u niego w domu, w lutym.
Jad, który płynie z "This Is War", wydaje się być czysto uzasadniony i oczywisty - To czas zapłaty / Wiesz, że to nadejdzie - Jared kpi przez około półtorej minuty w otwierającej album piosence "Escape", podczas gdy w refrenie "Night Of The Hunter" słyszymy, Pewnego dnia się zemszczę. Dodatkowo wykonanie każdego utworu potrafi mrozić krew w żyłach. Również jasne wydają się być ambicje zespołu 30 Seconds To Mars. Podczas tego samego wywiadu Jared zacytował stare powiedzenie: Co cię nie zabije, to cię wzmocni, i to jest bez wątpienia najbardziej trafne stwierdzenie jeżeli chodzi o dzisiejszą charyzmę tego bandu. 
Odmawiając sobie popowe zabarwienie, "This Is War" jest w przeciwieństwie do dwóch poprzednich albumów bardziej skomplikowany i złowieszczy - co w rezultacie czyni go również bardziej interesującym - zalany delikatnymi, zapadającymi w pamięć dźwiękami elektronicznymi ("100 Suns", "Alibi"), zestawione są z bardziej optymistycznymi hymnami, wybijanymi równo przez perkusistę, Shannona Leto ("Kings And Queens", "Call To Arms" oraz tytułowy utwór).
"This Is War" jest niesamowicie ambitnym albumem, ograniczonym kosmicznym zaufaniem odbiorców. Kariera zespołu może właśnie mieć dopiero swój początek, ale przy takiej prędkości rozwoju, grupa 30 Seconds To Mars może już czuć się zwycięzcami.

W środku opowieści ze studia 
Jared Leto: wokal / giatara
 "This Is War" ma niesamowicie epickie brzmienie. Czy to było zamierzone?
Wiedziałem, że chciałem otrzymać bardzo kinowy nastrój. Dużo rozmawialiśmy o tym, jak możemy stworzyć coś więcej, niż tylko album. Jednym z celów, było znalezienie odpowiedniego wydźwięku dla słuchacza, odpowiedniej głębokości przeżywanych doznań. 

Czy przez problemy z wytwórnią, album tworzyło się trudniej?
Były dni, gdy było bardzo trudno. Dni, kiedy cała ta sprawa bardzo nas dręczyła, ale też dni, gdy nie myśleliśmy o niczym innym, jak tylko o albumie. Ale to wszystko uczyniło nas silniejszymi. Stworzyliśmy album sami, bez opinii i wpływów z zewnątrz. To była walka o przetrwanie. 

Myślisz, że podczas grania waszych piosenek, moglibyście zatrudnić tancerzy z baletu?
Z pewnością szukamy tego rodzaju eksperymentów. W wynajmowaniu różnego rodzaju artystów jest coś przewrotnego i ekscytującego. Wiąże się to z surowym treningiem i dyscypliną. Nakłaniamy ich by rzucili się między wilki. To doskonała zabawa dla wszystkich.




źródło: KERRANG!
tłumaczenie: mary

piątek, 13 listopada 2009

2009/11/13 MTV News

Na jednej z okładek nowego albumu 30 Seconds To Mars znajduje się Gabe Saporta z zespołu Cobra Starship. 

By James Montgomery

Musicie zobaczyć tych wszystkich pięknych ludzi, mówi frontman zespołu 30 Seconds To Mars na temat 2000 różnych okładek ich nowej płyty, "This Is War". 

 Zgodnie ze świetną tradycją, prawie wszystko co robią członkowie 30 Seconds To Mars, związanego z wydaniem nowej płyty musi być owiane pewną nutką tajemniczości. Tym razem album ma się ukazać "bez kitu", w 2000 różnych okładkach, a każda z nich ukazywać ma twarz fana zespołu!

I bez wiedzy zespołu, twarz Gabe Saporta z Cobra Starship też tam się znajdzie.

Zdezorientowani? Cóż, postaramy się, żebyście byli z informacjami na bieżąco. Cofnijmy się do czerwca, kiedy to zespół dokonał ostatnich poprawek. Ostatecznie dopieszczenie "War" sprawiło, że zespół zapragnął włączyć w tworzenie szaty graficznej nowego krążka także fanów, prosząc ich aby przysyłali swoje zdjęcia. Zespół wybrał 2000 ze wszystkich nadesłanych. I to one stały się okładkami nowego albumu. Zostały rozesłane losowo po całym świecie. 

Widząc okazję do działania i pomocy, fani nie czekając ani chwili przystąpili do pracy, zasypując grupę różnego rodzaju zdjęciami. I widząc całe to zamieszanie Gabe Saporta postanowił spłatać małego figla. Wysłał grupie zdjęcie samego siebie, usiadł i czekał, sam się nie spodziewał, że będzie wśród wybrańców. 

Ale tak się stało. Oczywiście, nie wyjawił swojego sekretu do czwartku (12 listopada), gdy rozmawiał z MTV News o czymś zupełnie innym (w tym przypadku, Weezer's Rivers Cuomo). Podczas wywiadu wspomniał o projekcie 2000 okładek, następnie wygadał się, że znajdzie się na jednej z nich. 

Jestem na jednej z nich, śmiał się Saporta. Zrobiłem to. 

Nie uwierzyliśmy mu, ale on powtarzał, że jest to jednak prawdą. Ślepym trafem, redakcja MTV News miała tego samego popołudnia przeprowadzić wywiad z grupą 30 Seconds To Mars. Więc naturalnie zapytaliśmy ich, czy Saporta nie blefuje. Czy oni zdawali sobie sprawę, że wybrali zdjęcie lidera Cobra Starship na jedną z okładek swojego nowego albumu?

To była niespodzianka. Ale jest mnóstwo różnego niespodzianek związanych z nowym albumem, z okładkami, powiedział Jared Leto MTV News. Obejrzeć te wszystkie zdjęcia okładek, na pewno było warto... choć było ich aż 2000!

I na swoją obronę, 30 Seconds To Mars mają jedynie to, że oglądając aż tyle zdjęć, mogli nie zauważyć uśmiechniętej gęby Saporty, dlatego bez problemu mogła się ona prześlizgnąć niepostrzeżenie - przecież oglądali tyyyyyle zdjęć.

Wszystkie zdjęcia były niesamowite. Mam na myśli, że przedstawiały ludzi, o których nikt by nie pomyślał, że mogą przysłać takie zdjęcia. Myślę, że mieliśmy nawet kilka zdjęć prosto z więzienia, śmiał się Leto. Dostaliśmy też parę zdjęć z przeciwnego kręgu. Dla mnie była to najlepsza część całego eksperymentu - widzieć ten przekrój ludzi jest czymś pięknym.

Odsuńmy na bok Saportę, kto jeszcze wysłał swoje zdjęcia do zespołu? Jared jeszcze nie chce zdradzić wszystkich 'gwiazdorskich okładek' - chociaż chodzą słuchy, że "This Is War" reprezentować będzie również twarz mamy Leto.

Każdy jest na okładce, od obcych do mojej mamy, do Terry'ego Richardsona, do Gabe itd.itd. Są też niespodzianki. Nie zamierzamy ujawniać wszystkich nazwisk, które się tam pojawią, powiedział. To będzie zupełnie przypadkowe i mamy nadzieję, że sklepy nie będą w posiadaniu tylko jednego rodzaju okładek... Jest to olbrzymi eksperyment i naprawdę opiera się na tych wszystkich ludziach. Jesteśmy ogromnie wdzięczni wszystkich, którzy wzięli w tym udział. To doprowadziło wprawdzie wytwórnię do szaleństwa, ale zawsze jest dobrze, gdy możemy zrobić coś takiego, gdy możemy się jednoczyć".


źródło: MTV News
tłumaczenie: mary

2009/11/13 MTV News

30 Seconds To Mars, zapowiedź "This Is War": Olbrzymia, otwarta przestrzeń.

Nowa płyta zespołu będzie masywna i błyszcząca, ale także zdaniem krytyków zimna i pusta.

By James Montgomery

To najlepszy sposób, w jaki mogę opisać nadchodzącą nową płytę 30 Seconds To Mars, "This Is War": album zrodzony raczej z intensywnej walki i wielkich pomysłów; zimne synchro, krzyk, epickie chorały (sporadyczne brzmienie tybetańskich mnichów). Podczas słuchania tych wszystkich dźwięków, człowiek ma wrażenie, jakby znajdował się wewnątrz metalowego balonu meteorologicznego, unoszącego się aż do górnego biegu stratosfery. To masywne, błyszczące i piękne, ale zarazem ogromnie zimne i przestrzenne, wręcz puste. 

Nie mam na myśli, że album jest marny, mały - wręcz przeciwnie. "War" to połyskująca epopeja albumu. Jestem tego pewien. Jednak często zdarza się, że wielkie zespoły rockowe usiłują wyjść z dotychczasowych schematów dźwięków (dobrym przykładem, który przychodzi mi na myśl jest Angels & Airwaves). Oni często tworzą tego rodzaju błyszczące balony. Duże, lśniące rzeczy, napełnione dziwnie chłodną przestrzenią.

W przypadku 30 Seconds To Mars, poszli w górę, by osiągnąć odpowiednią pustkę. Skupili się na przestrzeni, na syntezatorach. Oczywiście jest też odpowiednia dawka gitar, w starym stylu U2, ale płyta jest bardzo zimna. Co wydaje się dość dziwne, gdy mamy w ponad połowie utworów śpiew grupowy. Monotonne okrzyki typu: "Whoa-Oh-Oh"s i "Fight! Fight! Fight!" zespół uzyskał na zlotach fanów na całym świecie.

Wydawałoby się, że ten pomysł może ożywić album, dodać trochę bijącego serca i krwi - ale dziwnie, tak się nie stało. Dla wszystkich ludzi, którzy zaangażowali się w tworzenie albumu i włożyli w niego swoje emocje, coś pozostaje obce.

To całkiem możliwe, żeby album wyglądał właśnie w ten sposób, przynajmniej dla lidera zespołu, Jareda Leto. To on chciał aby album zostawił po sobie takie odczucia. Po wszystkim co miało miejsce kilka lat wstecz, Jared poszedł do piekła i powrócił aby stworzyć ten album - zaczynając od pozwu na 30 milionów dolarów, wytoczonego przez wytwórnię Virgin Record. Można sobie tylko wyobrazić, że były momenty, kiedy zespół był zdany wyłącznie na siebie, osamotniony w walce. 

I co jest w albumie najbardziej jasne: poczucie izolacji w najbardziej udanych momentach - czarna, złowieszcza piosenka "Hurricane", w której Jared krzyczy: "Gdzie jest twój Bóg?" I pyta słuchacza: "Naprawdę mnie kochasz?" Albo "Alibi", w której na samym początku mamy do czynienia z ponurą linią fortepianową. I jeszcze "Stranger in a Strange Land", ciemna sadystyczna piosenka, która rozciąga się do siedmiu minut. W ciągu jej trwania słuchać donośne dudnienie, niczym wybijanie godziny przez zegar za pomocą olbrzymich dzwonów, dodatkowo głośne oddychanie Leto i słowa: "Enemy of mine/ I'll f--- you like the devil."

W "100 Suns", Jared wygłasza, że w nic nie wierzy: "Nie wierzę w nic; ani w ziemię, ani w gwiazdy", podczas gdy w "Search and Destroy": "Znaleźć moją wiarę; żyć znakami; nie jestem Jezusem; tak jak ty, nie jesteś moim przyjacielem".

Więc tak, te dźwięki brzmią, jakby Jared przedostawał się przez jakąś dziwną sferę swojego życia. Dlatego "This Is War" jest czymś więcej, niż niewielkim projektem, powinno się ją raczej komplementować. Pracując wraz z cenionym Floodem (U2, Nine Inch Nails, Smashing Pumpkins), Leto stworzył dźwiękową próżnię, pasującą idealnie do słów - która daje poczucie nawet godnego podziwu. Oczywiście jeżeli lubicie tego typu ambitną, nieustraszoną sztukę.

Czym tak naprawdę jest "This Is War" - pojęciowym kawałkiem, ogromną otwartą przestrzenią, gdzie Leto może chować swoje najgłębsze tajemnice, wykrzykiwać wszelkie lęki do otchłani. To, że zespół postanowił włączyć swoją ogromną bazę fanów w tworzenie płyty, jest posunięciem śmiałym, dzielnym, potencjalnie szalonym i potencjalnie fatalnym (jest przez to przecież wiele negatywnych opinii o albumie). Można debatować nad tym punktem w nieskończoność. Ale jednej rzeczy nie można zaprzeczyć: to jest również niewiarygodnie ludzkie. Ponieważ kiedy zostajemy sami, jak palec, nawet gdy nie zdajemy sobie z tego sprawy - potrafimy się naprawdę zjednoczyć. 

"This Is War" potrafi być płytą błyskotliwą, orzeźwiającą. To ścieżka dźwiękowa dla zimnych, pustych serc, dla krajobrazów księżycowych, które występują w nas wszystkich. Czy to dzieło sadysty? Geniusza? Samotnego człowieka? Być może każdego po trochu. Gdyby tylko wszystkie albumy rockowe miały tak dużo emocji. 




źródło: MTV News
tłumaczenie: mary





Szukaj na tym blogu